Społeczne forum mieszkańców i sympatyków miasta Chorzowa Strona Główna Społeczne forum mieszkańców i sympatyków miasta Chorzowa


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Univers Mirek Breguła nie żyje
Autor Wiadomość
klopsik 
Mieszkaniec


Imię: Karol
Wiek: 48
Dołączył: 24 Kwi 2007
Posty: 90
Skąd: 3-go maja
Wysłany: 2007-11-03, 10:34   Univers Mirek Breguła nie żyje

"Tyle chcialem ci dac"
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8687
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2007-11-03, 10:47   

Wokalista Universe popełnił samobójstwo

Mirosław Breguła, wokalista zespołu Universe, nie żyje.
W piątek odebrał sobie życie. Miał 43 lata.
Znajomi i przyjaciele nie mogą uwierzyć w jego odejście

Breguła od trzech lat mieszkał na pierwszym piętrze w starej kamienicy przy ul. Wandy w Chorzowie. Razem z partnerką i jej dziećmi. Sąsiad, który wczoraj rano wracał z pracy, znalazł jego ciało na klatce schodowej. Wisiało na pasku przywiązanym do rury gazowej.

- Jeszcze dzień wcześniej, wieczorem rozmawialiśmy. Był taki uśmiechnięty i zadowolony z życia. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak się stało. Śpiewał dla swojego Lennona i nareszcie się z nim spotka - mówi ze łzami w oczach Grażyna Leszczyńska, znajoma i sąsiadka Breguły. Jego muzyką jest zafascynowana od początku istnienia grupy Universe.

W mieszkaniu muzyka znaleziono list pożegnalny, w którym Breguła prawdopodobnie tłumaczy, dlaczego popełnił samobójstwo. Na razie nie wiadomo, jaka jest jego treść.

Przyjaciele i znajomi Breguły nie mogą uwierzyć w śmierć muzyka.
Ryszard Sadłoń z Chorzowa przyjaźnił się z Bregułą od początków jego muzycznej kariery. Jeszcze w niedzielę grali razem na Festiwalu Stróżów Poranka w Teatrze Rozrywki.

Sadłoń: - Mirek był w świetnej kondycji, wszystko było w najlepszym porządku. Wystąpił jako gość zespołu PIN.

Aleksander Woźniak z PIN-u znał Bregułę od sześciu lat. - Ale wychowałem się na jego piosenkach. Marzyłem, by razem z nim zagrać. W końcu się udało. To, że Mirek nie żyje, jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem - zamyśla się Woźniak.

Na niedzielny koncert Breguła wziął przepustkę ze szpitala, gdzie czekał na operację kolana. Do lecznicy już jednak nie wrócił.

- Mirek miał osobiste problemy. Nieważne już jakie. Mówiłem mu, że sam sobie z tym nie poradzi - dodaje smutno Sadłoń.

Śmierć przyjaciela jest szokiem dla Henryk Czicha, współtwórcy Universe. - Od rana odbieram telefony. Wszyscy pytają czy to prawda. Nie sądziłem, że w Dzień Zaduszny będziemy wspominać Mirka. Nie wiem, może to ta refleksja, jaka towarzyszy każdemu z nas w dniu Wszystkich Świętych, rozrachunek, jakiego wtedy człowiek dokonuje, pchnęły Mirka do samobójstwa? - mówi Czich.

Nie potrafi na razie odpowiedzieć na pytanie, co dalej z zespołem. - Przyszłość pokaże. Na pewno jesteśmy winni Mirkowi i fanom koncert wspomnieniowy. Uważam, że był jednym z najzdolniejszych, choć niedocenianych, polskich kompozytorów - mówi Czich.

Razem z Mirkiem planował koncert z okazji 25-lecia zespołu. - Szkoda, że media dopiero teraz dzwonią, że nie dzwoniły wcześniej, może by tego nie było... Wiele piosenek nie zostało w ogóle wylansowanych, a Mirek przecież opisywał w nich swoje życie - dodaje Czich.

Wojciech Zamorski, dziennikarz muzyczny, podkreśla, że Breguła miał niezwykły dar: - Umiał stworzyć chwytliwe melodie do bujania się. To wcale nie jest takie proste.

Breguła wspólnie z Czichem założyli Universe w 1981 r. Pierwsze wielkie sukcesy odnieśli na festiwalu w Opolu. W 1988 r. zespół zdobył tam nagrodę publiczności za piosenkę "Tacy byliśmy", a cztery lata później wygrał konkurs premier piosenką "Daj mi wreszcie święty spokój". Inne piosenki, którymi zdobył serca fanów, to: "Mr Lennon", "Wołanie przez ciszę".

Utwór "Mr Lennon" długo królował na szczytach list przebojów. Breguła uwielbiał The Beatles. Z tej miłości powstała nazwa zespołu, która nawiązuje do piosenki Lennona i i McCartneya "Across the Universe".

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

***
!!
Dziś o 15.00 będzie można wysłuchać audycji poświęconej Mirkowi w radiu FastDJ.
Znalazłam taką informację na forum fanów Universe:

Cytat:
Zapraszamy wszystkich fanów grupy Universe do wysłuchania audycji poświęconej twórczości grupy Universe a w szczególności założycielowi i wielkiemu muzykowi Mirkowi Bregule. Audycje będzie można usłyszeć w radiu www.fastdj.pl na kanale WFC (link do słuchania http://sc9102.xpx.pl:9102/listen.pls ) w sobotę 3 listopada o godzinie 15.00
W audycji będzie odtworzony jeden z ostatnich wywiadów jaki udało nam się nagrać z Mirkiem i Heńkiem, jeszcze razem.
 
     
pocztowiec 
Mieszkaniec
pocztowiec



Imię: Irek
Wiek: 48
Dołączył: 23 Gru 2006
Posty: 628
Skąd: chorzow batory
Wysłany: 2007-11-03, 18:31   

Znałem Mirka osobiscie poznalismy sie jakies 16 lat temu ale z tego co wiem ten problem o którym juz wtedy istnial lecz teraz to niewazne odszedł w tak niespodziewanie a talent miał szkoda
 
     
Ewa 
Administrator Forum



Imię: Ewa
Wiek: 48
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 9778
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2007-11-03, 18:48   

gdyby ktoś się wybierał na pogrzeb, to info ze strony Zespołu:

Cytat:
Ceremonia pogrzebowa odprawiona zostanie w Kościele pw. św. Marii Magdaleny w Chorzowie Starym w dniu 07.11.2007r. o godz. 11-tej. przy ul. Bożogrobców.
_________________
Za każdy dobry uczynek czeka Cię zasłużona kara...
 
 
     
Rafał 
Mieszkaniec



Imię: Rafał
Wiek: 33
Dołączył: 19 Sty 2007
Posty: 2937
Skąd: Chorzów - Klimzowiec
Wysłany: 2007-11-03, 20:44   

Dzięki za wiadomość, ja mam akurat w ten dzień wolne, więc będę mógł przyjść. Być może będę na chórze.
_________________
"Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań" - Gilbert Chesterton
 
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8687
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2007-11-03, 20:52   

...i każdy niech przyniesie różę...
 
     
BARBARA 
Mieszkaniec



Dołączyła: 15 Maj 2006
Posty: 354
Skąd: CHORZÓW
Wysłany: 2007-11-03, 21:55   

[']
ja zapale wirtualny znicz
w środę pracuję od rana do wieczora
 
     
klopsik 
Mieszkaniec


Imię: Karol
Wiek: 48
Dołączył: 24 Kwi 2007
Posty: 90
Skąd: 3-go maja
Wysłany: 2007-11-04, 01:57   

wezme róze i gitare
 
     
klopsik 
Mieszkaniec


Imię: Karol
Wiek: 48
Dołączył: 24 Kwi 2007
Posty: 90
Skąd: 3-go maja
Wysłany: 2007-11-04, 12:13   

z gitara chyba przesadzilem...
 
     
Rafał 
Mieszkaniec



Imię: Rafał
Wiek: 33
Dołączył: 19 Sty 2007
Posty: 2937
Skąd: Chorzów - Klimzowiec
Wysłany: 2007-11-04, 18:15   

Z tego co słyszałem ma być kilkoro księży, zapewne będzie wiele ludzi.
_________________
"Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań" - Gilbert Chesterton
 
 
     
Mash 
Mieszkaniec
Mash prowokator



Imię: Marcin
Wiek: 27
Dołączył: 14 Sty 2006
Posty: 873
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2007-11-05, 20:26   

Universe - Mirek Breguła - "Tak musi być"
dla przypomnienia pięknych chwil
http://www.youtube.com/watch?v=OqpkIzFyk20
 
 
     
czogori 
Mieszkaniec



Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 14
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2007-11-07, 19:10   

Mijam jak deszcz

Kilka tysięcy osób - rodzina, przyjaciele, znajomi a także fani- pożegnało w Chorzowie lidera zespołu Universe, Mirosława Bregułę. Jego pogrzeb odbył się na cmentarzu przy kościele pod wezwaniem świętej Marii Magdaleny w Chorzowie-Starym.

Członkowie zespołu Universe, w trakcie Mszy Świętej, pożegnali swojego kolegę koncertem. Także nad grobem artysty pożegnalne przemówienie wygłosił drugi wokalista zespołu i jego współzałożyciel, Henryk Czich. Podziękował swojemu przyjacielowi za wspólna twórczość. Podkreślił także, że Breguła w ostatnim czasie wiele wycierpiał: walczył z chorobą krtani, czekała go także poważna operacja kolana.

-To jak bardzo cierpiała Twoja dusza oddają słowa jednej z piosenek, którą napisałeś "Mijam jak deszcz"- powiedział Czich.
Breguła zmarł w miniony piątek. Miał 43 lata. Popełnił samobójstwo, wieszając się na klatce kamienicy, w której mieszkał.

źródło:Polskie Radio Katowice
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8687
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2007-11-08, 10:02   







I jeszcze reportaż na ComTV.pl
 
     
Piotr 
Mieszkaniec



Imię: też Piotr
Dołączył: 04 Gru 2006
Posty: 1298
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2007-11-08, 17:20   










 
     
czogori 
Mieszkaniec



Dołączyła: 11 Cze 2007
Posty: 14
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2007-11-10, 16:57   


Ostatni wywiad wokalisty zespołu Universe
Rozmawiał Witold Gałązka



Jedno z ostatnich zdjęć Mirosława Breguły. Chorzów, wrzesień 2007
Fot. Eliza Oleksy
- Od półtora roku niczego nie napisałem. Od trzech lat nie pamiętam dnia, kiedy bym nie pił. Jestem na dnie - Mirosław Breguła, lider zespołu Universe, mówił o swoim alkoholizmie.


Witold Gałązka:Cenzurujecie posty w księgach gości na stronach internetowych Universe? Tysiące wpisów i tylko jedna, dwie przemycone aluzje, że idol ma chyba problem z alkoholem.

Mirosław Breguła:
Ktoś inny prowadzi strony. Nie przypuszczam. Po programie w TVN-ie, kiedy widzowie podchodzili po koncertach, mieli pretensję do Heńka (Czicha - drugiego wokalisty), że o tym powiedział publicznie. Miał prawo! Prawda jest prawda!

Publiczności ukradziono mit...

- Niby tak, ale nie chcę robić z siebie Jima Morrisona, bo nim nie jestem. Niejeden pił, Eric Clapton też miał problemy. Jeden się zapił, drugi wyszedł. Ja marzę o tym, żeby wyjść. Jeszcze żyję. Dlaczego mam udawać, że jestem biały, gdy jestem czarny?

Więc zacznijmy jak w szkole. Kiedy zacząłeś pić?

- Wiesz, rock and roll, długie włosy. Miałem 20 lat. Fanki piszą zakochane listy. Koncerty. "Bregułka, będziesz Jimim Hendriksem!" Po roku, dwóch picia było już bardzo źle. Zacząłem chodzić na mityngi AA i do OLO [Ośrodek Leczenia Odwykowego w Katowicach Szopienicach - przyp. red.]. Trzeba było się zapisywać. Jedno, drugie spotkanie, a na trzecie Bregułka już nie przychodził. Z pełną świadomością. Pierwszą terapię zawdzięczam żonie Lidzi, tylko dzięki niej zacząłem się leczyć. Pamiętam moment tej decyzji. To było wtedy, gdy po raz pierwszy podniosłem rękę na Lidkę. Pierwszy i ostatni. Wtedy dotarło do mnie, że coś jest nie OK. I od razu poszedłem się leczyć. Kiedy ręka zawisła w powietrzu, zdałem sobie sprawę, że ten moment już nadszedł. Udało się na dziewięć lat. Jaka to była abstynencja? Jak było? Cudowne czasy! Lidka chodziła na swoją terapię dla współuzależnionych

Musiała Cię bardzo kochać.


- Dlatego nie mogę pojąć, że nasze małżeństwo rozsypało się właśnie, kiedy nie piłem. Nas rozdzielił ocean [Breguła pracował w Kanadzie - przyp. red.]. Mieszkamy osobno. Mam dwóch synów w wieku 9 i 18 lat. Lidzia pracuje po 12-14 godzin dziennie. Ja odbieram młodszego ze szkoły. I czekam do momentu, jak się pojawi jej facet. Potem uciekam do siebie. I co? Siedzę przed telewizorem jak palant. Od półtora roku nie napisałem ani jednego tekstu.

Co tracisz przez picie? Przy okazji, jeśli miałbyś się męczyć podczas rozmowy, to nie krępuj się i zamów sobie piwo. Nie musimy czekać do pierwszych drgawek.

- Nie zrobię tego. Potrafię się zachować. Szczerze mówiąc, kiedy tylko pożegnamy się, będę już wiedział, dokąd pójść i jak sobie ulżyć. Ale potrafię odraczać przyjemność. Muszę zarabiać na alimenty, na prąd, gaz, czynsz. Jeszcze nie zdarzyło mi się zawalić koncertu.

Co czujesz, widząc na ulicy przyjaciół, którzy wytrzeźwieli?


- Przyznam się, że niekiedy ogromnie mnie korci, żeby pójść na mityng. Krążę w okolicach ul. Chrobrego w Chorzowie, przystaję, że niby oglądam w witrynie meble z rattanu. A ja oglądam ich, kiedy idą na mityng. Wstyd mi, żeby tam iść za nimi jak za potrzebą. Wstyd.

Obiektywnie patrząc, mityngi po to właśnie są, żebyś poszedł i wrzucając 2 zł do kapelusza odebrał sobie to, czego ci potrzeba. Wszyscy po to na nie chodzą.

- Wszyscy wiemy, że tak jest. Ale to jest chore. Moja ambicja jest chora. We mnie jest coś chorego. Może ja się jeszcze muszę dopić? Teraz nie upijam się już tak jak w młodzieńczych latach, gdy zdarzały się totalne nieświadomki. Z wiekiem człowiek uczy się oszukiwać alkohol, poznaje różne sztuczki, żeby nie powalał tak jak na początku. A z drugiej strony niekiedy spotyka mnie Lidzia i mówi przerażona: "Mirek, ty wyglądasz jak jakiś psychodelik. Mówisz zupełnie od rzeczy. Zaczynasz wymyślać sytuacje, które w ogóle nie miały miejsca!".

Mechanizmy uzależnienia dokładnie to opisują, zwłaszcza mechanizm rozpraszania osobowości: jestem raz taki, za chwilę diametralnie różny, dumny i upokorzony, sam nie wiem dlaczego.

- Najgorsze, że ja to pokawałkowanie okazuję ludziom ostentacyjnie! Po cholerę? Nie wiem.

Na Twojej mało znanej solowej płycie z 2001 roku większość tekstów mówi o uzależnieniu. Są jak spowiedź. Powstały na trzeźwo, podczas odwyku w Gorzycach. Mamy kolejną zagadkę: siedem lat temu napisałeś jedne z najdojrzalszych tekstów. Miałeś mądrość, straciłeś, nie masz. Dlaczego?

- Na razie czuję, że nie mam nic do powiedzenia. Po co pisać? Jeżeli sam sobie nie umiem czegoś wytłumaczyć, to co ja będę ludzi wkręcać w jakieś dziwne klimaty?

W pewnym sensie jednak wkręcasz. Bo przecież koncertujesz dla ludzi, którzy Cię kochają, a ludzie, przychodząc, wierzą, że to, co śpiewasz o miłości, o najważniejszych sprawach, jest prawdziwe.

- Tak, tylko że to jest mój zawód, muszę to robić. Kiedy zespół gra, czuję, że mógłbym polecieć jak motylek. Uwielbiam moment występu. Ale zanim do niego dojdzie i chwilę po, to okropnie mnie mierzi! Mógłbym napisać jeszcze siedemdziesiąt wartościowych piosenek, a i tak ludzie będą zawsze śpiewali "W taką ciszę", "Żółta żaba", "Zagraj Lenona" i tak dalej. W jakim celu pisać następne rzeczy? Robię to 25 lat zawodowo. Może się odechcieć. Ale marzę też o tym, żeby zrobić jeden przepiękny koncert na ćwierć wieku Universu.

Załóżmy, że nagle dostajesz pracę na Zachodzie za kilka tysięcy dolarów. Możesz jechać w każdej chwili, jest tylko jeden warunek: nie wolno pić. Pojechałbyś?

- Nie. Bo nie mogę zrobić w balona kogoś, kto oferuje mi coś dobrego. Zacząłbym pić, nie przyszedłbym na czas, na koncert, coś bym zawalił. Zdarzało mi się już w Polsce odwoływać koncerty z powodu picia. Koledzy przychodzą, odnajdują mnie w knajpach. Chętnie daliby mi w ryj, gdy słyszą: "Chłopcy, napiszcie, że jestem chory. Dzisiaj nie zagramy". Wiele razy padają hasła: "Bregułka, weź, zrób coś z sobą". Podkładają mi różne kobiety, bo wiedzą, że dla mnie miłość była motorem życia. Ale to śmieszne.

A nie zdarzały się proste propozycje: idź na odwyk?

- Zdarzały. Tylko u mnie głupio z motywacją. Po co mam tam pójść? Wszystko, czego można się dowiedzieć na odwyku, ja już znam. Po raz kolejny mam przerabiać Program 12 kroków?

Nie masz myśli, że dwa razy coś przeoczyłeś po drodze? Że gdzieś jest dziura, ale nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz trzeci raz. I czwarty, i piąty

- Zadałeś mi klina. Może jest coś, czego nie dopatrzyłem? Muszę się nad tym zastanowić.

A może na odwykach chciałeś być dobrym uczniem, wzorowo skończyć kurs?


- To nie ja. Dziadek powtarzał mi, że więcej dostaniesz od życia, gdy będziesz słuchał niż robił za gwiazdę. Mam nadzieję, że i w OLO, i w Gorzycach nikt nie dawał mi taryfy ulgowej. Nie byłem traktowany jak gwiazda. Jedno, czego nie mogę sobie zarzucić, to to, żebym zrobił kogoś z pełną premedytacją w balona. Nie mam nic do ukrycia. Tak mnie dziadek wychował.

Gdzie byli rodzice?


- Mama umarła na białaczkę, gdy miałem sześć lat. Dopóki żyła, tata był taki gość i świetny chłop. Gdy zmarła, zaczął szaleć. Pobił mnie kiedyś, skopał po pijanemu tak mocno, że cztery miesiące spędziłem w szpitalu. Dziadek nie mógł tego darować. Trafiłem do dziadka jako dziewięcioletni chłopiec i zostałem do 18. roku życia. Pamiętam, że po tych dziewięciu latach spotkałem się z ojcem, przegadaliśmy całą noc. Dowiedziałem się, że był pięciokrotnie żonaty. - Tata, po co? - dziwiłem się. - Nie wiesz? - powiedział. - Ja cały czas szukam mamy.

Dlaczego Cię skopał?

- Zabraniał mi chodzić do dziadków, ale w domu brakowało jedzenia po kilka dni. Musiałem się wymykać. Ukrywałem to, ale tamtym razem babcia nieopatrznie zacerowała mi dziurę w spodniach i tata to zobaczył. Dziadek zawsze był przeciwny temu, żeby mama związała się z tatą. Dziadek zmarł, gdy miałem 15 lat. Babcia nie była dla mnie kimś ważnym. Potem ojca zastępował trener, zacząłem uprawiać sport, wyjeżdżałem na zawody. Teoretycznie wyłania się tutaj jakiś gigantyczny deficyt miłości. Ale prawda jest taka, że ja w życiu kawał miłości dostałem od ludzi, a drugie tyle miłości dostałem od własnych dzieci.

Jesteś dobrym ojcem?


- Byłem dobrym ojcem do pewnego czasu. Czytałem dzieciom bajki, chodziłem na piłkę. Mogę to powiedzieć z obiema rękami na sercu. Potem wyprowadziłem się i... Chyba jednak starszy syn, Tomek, jest ze mnie dumny. Kiedyś bardzo mocno przytulił mnie, tak można przytulać tylko szczerze. Nie wstydzi się mnie. To jest pewnik. Właściwie pewnika nigdy nie ma Pewnie wstydziłby się, gdyby zobaczył mnie nawalonego gdzieś na mieście po zmroku.

Teraz, zgodnie z zapowiedzią, pójdziesz do baru.

- Bardziej mnie rajcuje atmosfera knajpy niż samo picie piwa. Piję, żeby dojść do orbity facetów w barze i wtedy jest fajnie, hi, hi, ha, ha. Mam poczucie, że to jest ersatz, bo w czasach, gdy nie odwiedzałem tych miejsc, dostałem od ludzi o wiele więcej miłości i radości.

Definicja choroby alkoholowej Mirka Breguły?

- Nie mam innych słów jak to, co znamy wszyscy: to jest naprawdę choroba uczuć. Co to znaczy? Jest taki wredny ślimak, nie wiesz, gdzie go zlokalizować, łazi, oślizły i powolutku cię konsumuje, a ziemia się kręci. Ten ślimaczek z czegoś wynika, z niespełnienia. Na pewno ma to związek z uczuciami.

Czego nie lubisz u siebie?

- Jak spoglądam w lustro. Nie lubię swoich głupich tekstów, o których mówią mi życzliwi ludzie, którym ufam. Dziękuję Bogu, że nie mam zachowań agresywnych. Ale nie lubię się takiego, jaki jestem, pijąc. Byłbym głupi, twierdząc, że trzeźwienie nie może się udać, bo znam ludzi, którym wyszło, i mam do nich wielki szacunek.

Największe kłamstwo w życiu?


- Co ja mam wybrać? Musiałbym zrobić losowanie jak w totolotka... (Milczenie). Tego było tak dużo, że trudno mi powiedzieć. Było tych kłamstw w piguły. W stosunku do Lidki... Kłamstwem chyba największym, i chyba dlatego nam się nie ułożyło, było to, że kiedy ona rzuciła hasło: "Mirek, wracaj" i spytała, czy jestem z kimś, powiedziałem, że nie jestem. A byłem...

Fragmenty rozmowy z lipcowego numeru periodyku "Na zdrowie".

Gazeta Wyborcza Katowice
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
| Wsparcie techniczne: e-matteo.pl

Nasz email



Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 10