Społeczne forum mieszkańców i sympatyków miasta Chorzowa Strona Główna Społeczne forum mieszkańców i sympatyków miasta Chorzowa


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kto pamięta.....
Autor Wiadomość
Rudolf 
Mieszkaniec



Imię: Rudi
Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 871
Skąd: Koźle
Wysłany: 2013-01-28, 18:16   

28 stycznia 1900 roku w Lipsku założono Niemiecki Związek Piłki Nożnej ( Deutscher Fußball-Bund" – DFB) :fussball:
_________________
Hörst du mein Herz … http://www.youtube.com/watch?v=qEaPWioTUjM :)
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8983
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2013-01-28, 20:12   

Dziś mija 7 rocznica tragedii gołębiarzy podczas wystawy w MTK oraz 10 rocznica tragedii pod Rysami,gdzie w lawinie zginęli tyscy licealiści.
 
     
Rafał 
Mieszkaniec



Imię: Rafał
Wiek: 36
Dołączył: 19 Sty 2007
Posty: 3192
Skąd: Chorzów - Klimzowiec
Wysłany: 2013-01-28, 21:19   

Mimo, iż nic nie mnie nie wiąże z tymi wydarzeniami, to akurat dzień zawalenia się dachu w MTK pamiętam tak dobrze, jakby to się stało wczoraj. Miałem w pracy popołudniówkę i dźwięk syren był słyszalny jeszcze długo w nocy...
_________________
"Tolerancja jest cnotą ludzi bez przekonań" - Gilbert Chesterton
 
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8983
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2013-01-28, 22:25   

Też dobrze pamiętam - nie umiałam się dodzwonić do mojej siostry, żony gołębiarza, opuścili halę 15 min przed 17...
 
     
Rudolf 
Mieszkaniec



Imię: Rudi
Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 871
Skąd: Koźle
Wysłany: 2013-04-03, 19:49   

3 kwietnia 1930 roku, urodził się "Kanclerz jedności" Helmut Kohl



Alles Gute zum Geburtstag, viel Glück und Gesundheit wünscht dir Rudi :szampan:
_________________
Hörst du mein Herz … http://www.youtube.com/watch?v=qEaPWioTUjM :)
 
     
dfk 
Imprezowicz
dfk


Imię: Eugen
Dołączył: 12 Mar 2006
Posty: 3575
Skąd: Chorzów / Königshütte
Wysłany: 2013-04-03, 20:34   

Rudolf napisał/a:
3 kwietnia 1930 roku, urodził się "Kanclerz jedności" Helmut Kohl



Alles Gute zum Geburtstag, viel Glück und Gesundheit wünscht dir Rudi :szampan:

Na ja , ich habe vergessen - zum Geburtstag, viel Glück und überall Gesundheit- Herr Kanzler!
 
     
Hajduk 
Kronikarz



Imię: Henryk
Wiek: 60
Dołączył: 25 Wrz 2008
Posty: 3852
Skąd: Hajduki
Wysłany: 2013-05-03, 06:52   

W nocy z 2 na 3 maja 1921 roku rozpoczęło się trzecie powstanie śląskie,jego efektem było przyłączenie sporej części Śląska do Polski.
_________________
"Jestem śląskie dziecko i Ślązakiem zginę.Kocham śląską ziemię i śląską krainę....."
Juliusz Ligoń.

[*] http://www.youtube.com/watch?v=4Fx4mshinO0 [*]
 
     
dfk 
Imprezowicz
dfk


Imię: Eugen
Dołączył: 12 Mar 2006
Posty: 3575
Skąd: Chorzów / Königshütte
Wysłany: 2013-05-03, 07:36   

Artykuł śp Michała Smolorza z 2011 (polityka .pl)

Rocznice trzech powstań śląskich (1919–21) przez lata fetowano w Polsce jako wspomnienie „spontanicznych zrywów śląskiego ludu przeciw niemieckiemu ciemięzcy”. Wciąż powraca jednak pytanie: czy to były rzeczywiście powstania?


Mija 70 lat od śmierci Wojciecha Korfantego, człowieka – legendy, który przyprowadził Śląsk...
Tuż przed 90 rocznicą III powstania śląskiego (przypada 2 maja), dwa lata po pogrzebie ostatniego, 105-letniego powstańca, respektowany dotąd paradygmat powstań niespodziewanie pęka, a tłumione przez lata spory o historyczne tło, społeczne skutki i polityczną ocenę wydarzeń na Górnym Śląsku stają się przedmiotem kontrowersji. Już nie jest oczywiste, kto był zwycięzcą, komu przypisać zasługi, a komu porażki, o co w ogóle walczyli Ślązacy po I wojnie, a nade wszystko, czy były to powstania, czy też wojna domowa? I czy rzeczywiście wybuchły spontanicznie, czy też zabiegające o Śląsk rządy Polski i Niemiec – związane rygorami konferencji paryskiej – sterowały tą wojną z zacisza gabinetów?
Wbrew pozorom nie jest to banalna kłótnia o nazewnictwo. W sprawie powstań śląskich wkraczamy na cienki lód, bo wobec konfliktów polsko-niemieckich wiedza zawsze przegrywa z emocjami.

Zapraszam do przeczytania całości
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/hi...d#ixzz2SClCxjCg
 
     
Hajduk 
Kronikarz



Imię: Henryk
Wiek: 60
Dołączył: 25 Wrz 2008
Posty: 3852
Skąd: Hajduki
Wysłany: 2013-05-03, 08:07   

dfk napisał/a:
czy też wojna domowa?


pod to można też podciągnąć walki po 1945 w Polsce :lol: a kto wie czy nie bardziej. :lol:
_________________
"Jestem śląskie dziecko i Ślązakiem zginę.Kocham śląską ziemię i śląską krainę....."
Juliusz Ligoń.

[*] http://www.youtube.com/watch?v=4Fx4mshinO0 [*]
 
     
tier 
Junior Admin



Imię: Zwierzak
Wiek: 46
Dołączył: 08 Mar 2006
Posty: 6553
Skąd: Chorzów Batory
Wysłany: 2013-09-11, 08:19   

Dzisiejszy dzień chyba wszystkim kojarzy się z terroryzmem :(
 
     
Lena 
Administrator Forum



Imię: Lena
Dołączyła: 13 Sty 2006
Posty: 8983
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2014-07-30, 22:52   

20 lat temu w Chorzowie umarł Rysiek Riedel, legenda polskiego bluesa

 
     
Hajduk 
Kronikarz



Imię: Henryk
Wiek: 60
Dołączył: 25 Wrz 2008
Posty: 3852
Skąd: Hajduki
Wysłany: 2014-07-31, 14:24   

http://muzyka.onet.pl/roc...-nieznany/wc03d

Rysiek Riedel nieznany

Przemysław Bollin, Współpracownik Onet Muzyka
- Chcesz pisać o Ryśku? O nim napisano już wszystko – zniechęcał fan na Festiwalu "Ku Pamięci" Ryśka Riedla w Chorzowie. Historie jego przyjaciół i znajomych zdają się mówić co innego o artyście, który odszedł 20 lat temu. - Rysiek był boleśnie porzucony przez swój zespół. Nie dość, że go wyrzucili z zespołu, to nawet go nie odwiedzali. Ten człowiek był złamany. Przecież my go wzięliśmy, żeby go pobudzić do życia, a nie byliśmy jakimiś bliskimi przyjaciółmi – wspomina Leszek Winder, gitarzysta grupy Krzak, opowiadając o ostatnim koncercie Ryśka Riedla. Artysta dodaje: - Ten koncert to mit. Ks. proboszcz Wojciech Wyciślik wspomina ostatnią drogę Ryśka: - Po pokropieniu grobu fani usiedli wokół grobu – bo byłem świadkiem – i pili jednego "za mogiłę" – opowiada ze zdziwieniem.
Jest 1978 rok. W Tychach Studniówka II klasy 1 LO. Trwa właśnie część artystyczna, na scenie kabaret Mirosława Kańtora. Gdy nauczyciele pieją z zachwytu, ktoś przekręca klucz i wpuszcza do środka kogoś spoza szkoły: - Nie wiadomo kto go zaprosił, ale nie czuł się nieswojo, szybko ulokował się na scenie. Był wyluzowany, miał długie włosy i hipisowską bluzkę na sobie. Oglądał skecze i głośno się śmiał – wspomina Kańtor. Były kabareciarz i niedoszły aktor z kulturą był za pan brat. Gdy był tyskim radnym, postarał się o pomnik dla Ryśka. Ale jego talent i artystyczną duszę poznał tamtego wieczoru: - Nie był wtedy postacią znaną, ale wiedziano, że pięknie śpiewa i lubi imprezowanie. Po naszym ostatnim skeczu, ktoś zawołał "Rysiek zagraj"! Ten nie dał się długo prosić, wziął organki i zagrał jakiegoś bluesa. Koledzy z zespołu - perkusista i basista - podjęli rytm. Rysiek grał, publika się kołysała, a gdy zaczął śpiewać swoje "ole lelele", wszyscy powtórzyli za nim. Ten dialog trwał kilka minut i trwałby dłużej, gdyby ktoś z nauczycieli go nie wyprowadził – tłumaczy. Tyski radny żałuje tylko, że nie porozmawiali: - Nie znałem go osobiście, ale tamten moment, kontakt z publiką, jego luz, czarodziejskie organki i niewymuszone pierwszeństwo na scenie mam w pamięci do dziś. Ja tylko przez chwilę bawiłem publiczność, on zaczarował ją na zawsze.
W 1983 roku ks. proboszcz Wojciech Wyciślik, z parafii św. Krzysztofa w Tychach, idzie z kolędą do domu Goli i Ryśka: - Gdy przyszedłem był wstawiony. Podniósł się tylko na chwilę i porozmawialiśmy. Nie modliliśmy się, bo on nie praktykował – wspomina. – Sąsiedzi na niego narzekali, że nie było dnia żeby ktoś do niego nie przychodził, a potem leżał ‘zrobiony’ na schodach. Lepiej nie mówić, co się na tej klatce działo – ucina. Pomnika pamięci o nim jednak burzyć nie chce: – Podobały mi się niektóre jego teksty, fajne mieli niektóre te piosenki. To dobry był chłopak, pochodził z normalnego, katolickiego domu. To była pozytywna postać, ale i tragiczna. Zdaniem księdza ateistą nie był: - On czuł tego Boga, tylko praktyk religijnych nie było. Może mu chęci brakowało, a może czasu, bo wiadomo, kariera i tak dalej – przypuszcza. Terenu probostwa jednak nie unikał: - Często przechodził koło kościoła, widywałem go codziennie w tym kapelusiku, w kucyku swoim. Parafia powstała w 1982 roku, więc się tu nie chował, ale pamiętam jak chcieli tu koncert zrobić. Gdyby były finanse to by się udało, ale niestety, do występu nie doszło. Po chwili wywołuje temat uzależnienia: – Jak człowiek filmy o nim wyglądał, to widać było, że jak on sobie "zadawkował", to miał taki polot – mowa o "Skazanym na bluesa". Na koniec wraca do pogrzebu: - Po pokropieniu grobu fani usiedli wokół grobu – bo byłem świadkiem – i pili jednego "za mogiłę" – opowiada ze zdziwieniem. To prawda, że spożywanie alkoholu na cmentarzu w Polsce jest niezgodne z prawem, ale już na Białorusi, w czasie Radunicy, czyli święta zmarłych, wódkę leje się prosto pod krzyż i wspólnie biesiaduje przy nagrobku. Podobnie robią Rosjanie i Romowie. U nas praktyki są inne.
"Niebieski blues" - Riedel w filmie

Jest rok 1984. Na Wy­dzia­le Radia i Te­le­wi­zji na Uni­wer­sy­te­cie Ślą­skim w Ka­to­wi­cach po­wsta­je etiu­da "Nie­bie­ski blues", z udzia­łem Ryśka Rie­dla. Jej au­to­rem jest, wtedy stu­dent III roku Wy­dzia­łu Ope­ra­tor­skie­go, Ry­szard Czer­now - dziś dok­tor ha­bi­li­to­wa­ny i wy­kła­dow­ca tej uczel­ni. Na ko­niec roku mu­siał oddać etiu­dę, do współ­pra­cy więc za­pro­sił swo­je­go zna­jo­me­go z tego sa­me­go mia­sta w, któ­rym miesz­kał. Po­zna­li się w wieku 20 lat, kiedy Rie­del śpie­wał, Czer­now robił mu zdję­cia. Przed ka­me­rą czuł się rów­nie do­brze, jak przed mi­kro­fo­nem: - Świet­nie sobie ra­dził, zresz­tą my do­brze się zna­li­śmy, nie było żad­nych pro­ble­mów. Poza tym on świet­nie się fo­to­gra­fo­wał - tłu­ma­czy Czer­now.
W etiudzie wykorzystano fotografie, dramaturgię trzyma muzyka, a na ekranie pojawia się wiele symboli. Charakter pracy był inny: - Eksperymentowaliśmy. To była praca szkolna, a etiuda nie musi być spójna. To bardziej przypomina teledysk, tyle że taki dłuższy, bo 12-minutowy - wyjaśnia. Zapamięta go jako wyrazistego artystę: - Był przede wszystkim bardzo utalentowany, a przy tym bezkompromisowy i to chciałbym podkreślić. To bardzo rzadka cecha we współczesnym świecie. W latach 80-tych trzeba było mieć silne poczucie własnej wartości, żeby sobie na taką bezkompromisowość pozwolić - stwierdził fotograf. Pierwszy pozaszkolny pokaz etiudy "Niebieski Blues" miał miejsce dopiero 26 lipca 2014 roku, na zakończenie 16. Festiwalu im. Ryśka Riedla w Chorzowie. Tego dnia raz jeszcze Ryszard Czernow wrócił do tekstów przyjaciela: - Jak jeszcze raz przeglądałem te teksty, to uświadamiam sobie, że to był głos naszego pokolenia. Mówimy o latach 80-tych, a on nasze ówczesne ideały wolności zawarł w swojej twórczości. On śpiewał "sercem", to wszystko co robił było szczere i uczciwe. Był bardzo skromnym i pokornym człowiekiem, ale także bezkompromisowym. To właśnie bezkompromisowość gwarantuje prawdziwość, w każdym rodzaju sztuki, która dzięki temu pozostaje aktualna na zawsze - stwierdził Czernow.
Wśród wszystkich osób, które wspominały Ryśka na potrzeby tego tekstu, jedna osoba biła się z myślami, by powiedzieć cokolwiek. Mowa o Leszku Winderze, który na kilka tygodni przed śmiercią, próbował dać Ryśkowi trochę radości i wiary w to, że może być lepiej. I mimo, że o lipcowym koncercie w klubie Leśniczówka w Chorzowie, mówi się, że to był ostatni koncert przed śmiercią, to prawda jest inna: - Ten koncert to mit. Żadnego koncertu nie było, bo Rysiek nie mógł już śpiewać. To był zamiar koncertu, muzyczne spotkanie w gronie przyjaciół, którzy w dobrych czasach spotykali się niemal codziennie – mówił Winder. Skąd więc pomysł na koncert, kiedy przyjaciel jest w stanie ciężkim? – Kiedy byłem u niego w szpitalu, to on wiele razy powtarzał, że już nie zaśpiewa. Wzięliśmy go stamtąd, dostał przepustkę i zawieźliśmy go do Leśniczówki. Usiłowałem go wesprzeć duchowo, żeby uwierzył że będzie lepiej. Graliśmy tam, jamowaliśmy, ale on już nie był w stanie. Był z nami, siedział przy barze, ale koncertu nie było – zakończył.
– Za to wydarzyło się tam coś, co dla mnie ma wymiar historyczny. Gdy tak siedział przy barze, był odwrócony do mnie plecami i popijał sobie wodę. Wyglądał bardzo słabo, to było przygnębiające, bo człowiek się kończył. I nagle między nami pojawiła się bardzo młoda dziewczyna z długimi piórami. Przyglądała mu się, a po chwili delikatnie dotknęła go palcem, ale tak żeby on nie poczuł. Zobaczyłem jak wielką sławą i szacunkiem cieszył się wśród młodych – wspomina Winder. Ma żal do Dżemu, że go zostawili samego: - Rysiek był boleśnie porzucony przez swój zespół. Nie dość, że go wyrzucili z zespołu, to nawet go nie odwiedzali. Ten człowiek był złamany. Przecież my go wzięliśmy, żeby go pobudzić do życia, a nie byliśmy jakimiś bliskimi przyjaciółmi. Ja miałem swoją muzyczną rodzinę i on powinien mieć swoją. Gdyby był otoczony opieką przez kolegów z zespołu, to umarłby jak Freddie Mercury. Jedynie Adam Otręba czuł się w obowiązku, żeby go odwiedzać – zaznacza. Muzyk nosi urazę do Dżemu i choć mógłby się postawić na ich miejscu, że narkomaństwo, że nie przyjeżdżał na koncerty, to jednego zrozumieć nie może: - W sytuacji choroby tak być nie może. Przecież mój perkusista, Michał Giercuszkiewicz trzy lata temu miał wylew. Przyjeżdża i mówi, że chyba spał na ręce, bo mu zdrętwiała. Zagraliśmy koncert, ludzie na niego patrzyli jakby był na bani. A on rękę i nogę ma niewładne, no tragedia ludzka. Moja żona Basia mówi, że bierzemy go na pogotowie. Okazało się, że miał wylew i z tym wylewem przyjechał. To teraz myśląc jak Dżem, tak czysto biznesowo, to powinienem go wyrzucić z zespołu, bo się nie nadaje i wziąć zdrowego. No właśnie nie! Choćby tylko rzęsami ruszał, to będziemy grali, bo zespół musi być rodziną, a jak nie to znaczy, że zespół chu***y - kwituje. O domniemanej ucieczce Ryśka ze szpitala, na dzień przed śmiercią mówi krótko: - Nie był w stanie.


Dziś mija 20. rocznica śmierci Ryśka. Przez media przetoczy się wiele słów i wypowiedzi o nim. Leszek Winder ma tylko jedną obawę: - Hendrix i Joplin też umierali w trudnych warunkach, a mimo to pamięta się ich głównie jako wielkich muzyków. Nie burzmy pomnika pamięci o Ryśku. Stworzył ponadczasową muzykę i to jest najważniejsze.

Ryszard Riedel zmarł 30 lipca 1994 rok uw Chorzowie. Bezpośrednią przyczyną śmierci była niewydolność serca. Ostatnie dwa tygodnie życia Riedel spędził w szpitalu. Pogrzeb odbył się 3 sierpnia. Na płycie nagrobnej wykuto fragment piosenki "Naiwne pytania": "W życiu piękne są tylko chwile...".
_________________
"Jestem śląskie dziecko i Ślązakiem zginę.Kocham śląską ziemię i śląską krainę....."
Juliusz Ligoń.

[*] http://www.youtube.com/watch?v=4Fx4mshinO0 [*]
 
     
Hajduk 
Kronikarz



Imię: Henryk
Wiek: 60
Dołączył: 25 Wrz 2008
Posty: 3852
Skąd: Hajduki
Wysłany: 2014-08-17, 07:03   

Pierw­sze Po­wsta­nie Ślą­skie wy­bu­chło w nocy z 16 na 17 sierp­nia 1919 r.

17 sierp­nia 1939 zmarł Woj­cie­ch Kor­fan­ty, dyk­ta­to­r III Po­wsta­nia Ślą­skie­go, poseł na Sejm RP, przy­wód­ca Chrze­ści­jań­skiej De­mo­kra­cji.
Wielki polityk,znowu jego miejsce spoczynku będzie tonąć w kwiatach.
_________________
"Jestem śląskie dziecko i Ślązakiem zginę.Kocham śląską ziemię i śląską krainę....."
Juliusz Ligoń.

[*] http://www.youtube.com/watch?v=4Fx4mshinO0 [*]
 
     
egon 
Mieszkaniec



Imię: Egon
Dołączył: 14 Maj 2006
Posty: 1251
Skąd: Chorzów/KH
Wysłany: 2014-08-17, 08:35   

Opinie są podzielone.
_________________
Ksiądz pana wini, pan księdza, A nam, prostym, zewsząd nędza ...
 
     
Jacek 
Radny Miasta


Imię: Jacek
Wiek: 41
Dołączył: 09 Maj 2006
Posty: 2423
Skąd: Chorzów Stary
Wysłany: 2014-08-17, 11:58   

Tu bym się z Tobą nie zgodził. Wielu może go nie lubić, nie zgadzać się z nim, ale to, że był mężem stanu i miał wizję jest (moim zdaniem) bezsporne.
_________________
Jestem tolerancyjny w klasycznym tego słowa znaczeniu. Toleruję wszystkich ludzi, ale nie wszystko, co chcą robić.
www.jacek-nowak.pl www.jaceknowak.info
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
| Wsparcie techniczne: e-matteo.pl

Nasz email


Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 11